Dżamp 2021 – Kowboje, Słowianie i mnóstwo dobrej zabawy

Po rocznej przerwie spowodowanej epidemią COVID-19 Stowarzyszenie „Twoje Nowe Możliwości” wróciło ze studenckim obozem Dżamp. Wyjazd odbył się w odrobinę zmienionej formule ze względu na wciąż panującą epidemię, jednak dla wszystkich najważniejsze było, że udało się go zorganizować. W 14. edycji obozu wzięło udział ok. 40 studentów, z uczelni z całego kraju: Politechniki Wrocławskiej, Uniwersytetu Wrocławskiego, Akademii im. Jakuba
z Paradyża w Gorzowie Wielkopolskim, Wyższej Szkoły Bankowej we Wrocławiu, Akademii Górniczo-Hutniczej z Krakowa i Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu.
Wyjazd odbył się w dniach 29.08-4.09.2021, a motywem przewodnim, który przyświecał wszystkim zabawom i konkurencjom byli Kowboje
i Słowianie. Te dwa zupełnie różne światy po zderzeniu ze sobą okazały się wspaniałym źródłem inspiracji i zabawy.
Obóz Dżamp od 14 lat jest miejscem, gdzie studenci, zarówno ci dopiero zaczynający edukację na uczelniach wyższych, jak i ci już zadomowieni na nich, mogą nawiązać przyjaźnie, zdobyć nowe umiejętności i dobrze się bawić. Dżamp od zawsze miał na celu oswojenie studentów z funkcjonowaniem na uczelni i w życiu studenckim. Rozmaite szkolenia pozwalają zdobyć przydatne podczas studiów umiejętności jak: praca w grupie czy radzenie sobie ze stresem, natomiast doradcy zawodowi pomagają przemyśleć kierunek przyszłej kariery i radzą, jak przygotować dokumenty rekrutacyjne. Ogromną wartością obozu jest integracja i przyjaźnie pomiędzy uczestnikami, które często trwają jeszcze wiele lat. W tym roku Dżamp miał dodatkową, bardzo ważną funkcję. Organizatorzy położyli nacisk na dobrostan psychiczny uczestników, który przez lockdown, zdalną naukę, izolację i brak kontaktów z rówieśnikami został mocno nadszarpnięty. Szkolenia pomagały uczestnikom poznać i oswoić swoje emocje, radzić sobie ze stresem, udoskonalić techniki komunikacyjne, wszystkie tematy dobrano tak, aby wspierać dobrostan psychiczny. Nie zabrakło również ćwiczeń fizycznych, prowadzonych przez trenera Piotra Gajdę, który już drugi raz porwał uczestników swoją żywiołowością oraz różnorodnymi zajęciami (elementy tańca, aqua aerobik, frisbee i wiele innych).
Tradycyjnie, na początku obozu uczestników podzielono na grupy.
W tym roku ze względu na mniejszą liczbę uczestników było ich trzy. Każdej z nich przydzielono mentora z kadry Stowarzyszenia „Twoje Nowe Możliwości”, który wspierał integrację uczestników
i współpracę między nimi. Grupy przez cały obóz rywalizowały ze sobą w różnych konkurencjach o główną nagrodę. Podczas wieczoru otwarcia, po spotkaniu informacyjnym, na którym przedstawiono zasady wyjazdu oraz kadrę, czekało pierwsze
z zadań – zaprojektowanie herbu grupy. Rysunek miał zająć trzy kartki A4 i składać się z bogatej symboliki odzwierciedlającej wartości zespołu. Grupy wymieniły się swoimi dziełami i miały za zadanie schować trzy elementy herbu swoich przeciwników w różnych miejscach hotelu, właściciele musieli znaleźć go w całości do końca wyjazdu. Za każdy znaleziony element przyznawane były punkty. Pierwszy wieczór zakończyła impreza z dj-em.
Drugi dzień obfitował w wyjątkowo ciekawe szkolenia. Psycholog Aneta Zarzeczna zaprosiła uczestników do udziału w szkoleniu „Uważność w odpowiedzi na błądzący umysł”, z kolei Alina Kowalczyk-Peda przedstawiła temat „Kim jestem? Wyrusz w drogę do poznania siebie”. Destina Kuliś poprowadziła szkolenie z asertywności
i samoobrony dla kobiet. Osoby, które nie skusiły się na żadne ze szkoleń również się nie nudziły. Alternatywą była gra w planszówki
i poznawanie wirtualnej rzeczywistości za pomocą okularów VR. Wieczorem czekała kolejna konkurencja. Wszyscy wysłuchali mitu
o kikimorze, następnie na jego podobieństwo każda grupa miała napisać legendę o innym stworze, na start dostając wytyczne co do jego mocy, słabości i dla kogo jest groźny. Nagrodą była różna ilość żetonów. Wieczór tradycyjnie zakończyła impreza.
Kolejny dzień rozpoczęło szkolenie Anety Zarzecznej: „Jak być smart
i zrealizować cel”. W programie dnia były również zajęcia sportowe: frisbee i elementy tańca, oraz wycieczki. Do wyboru był wyjazd na kręgle lub do muzeum w browarze w Żywcu. Wieczorem czekało kolejne spotkanie z mentorami oraz zadanie. Tym razem każda grupa musiała wymyślić i zaprezentować kowbojsko-słowiański taniec. Grupy mogły wybrać podkład muzyczny. Po rozegranej konkurencji wszyscy mogli wykorzystać stworzone choreografie na imprezie kończącej dzień.
Czwarty dzień był idealny dla lubiących aktywność i spacery po górach. W programie było wejście na pobliski szczyt Skrzyczne. Dzień dopełniły szkolenie poprowadzone przez Mateusza Kura” Ogarnij emocje i poczuj, że masz kontrolę nad stresem” oraz zajęcia sportowe. Wieczorem na zawodników czekał quiz o tematyce słowiańsko-kowbojskiej a po rywalizacji pełnej emocji karaoke na rozluźnienie.
Kolejny dzień rozpoczął się szkoleniem pedagożki i terapeutki Eweliny Śliwińska-Kur pt. „Komunikacja, która buduje relacje”. Potem uczestników czekała wycieczka do ekologicznego gospodarstwa rolnego Bawole Serce. Właściciele opowiadali, jak funkcjonuje gospodarstwo zero waste, które jest samowystarczalne i nie generuje żadnych odpadów, wszystko jest wykorzystywane ponownie. Uczestnicy wycieczki dostali również zadania do wykonania. Musieli rozpoznać jakiej rośliny nasiona widzą, a także wyłuskać nasiona
z dojrzałych już owoców. Alternatywą dla wizyty w gospodarstwie był wyjazd na kręgle. Wieczorna konkurencja zespołów była bardziej rozbudowana niż w poprzednich dniach. Uczestnicy mieli do wykonania aż pięć różnych zadań: koszykówka- konkurencja wymagała trafienia piłeczką pingpongową do mini kosza (nie oceniano tu trafności rzutu a pracę zespołową i wsparcie jakiego udzielała sobie drużyna). Uczestnicy musieli również uwolnić się
z plecionych kajdan, zsumować ukryte w tekście liczby oraz odgadnąć kalambury.
Szósty dzień pobytu rozpoczęło szkolenie Matusza Kura „Nie daj się wpędzić w pułapki myślenia”. W programie znalazły się też ćwiczenia sportowe, natomiast wieczorem czekała na wszystkich olimpiada, czyli ostateczne rozstrzygnięcie, która grupa zwyciężyła w rywalizacji. Konkurencji było wiele i niewiele z nich przypominało klasyczną olimpijską dyscyplinę. Grupom przyszło się zmierzyć w następujących dziedzinach: strzelanie z łuku, rzut oszczepem, bieg po kapustę, poród Misia, „czy mogę cię uderzyć moją torbą?”, Blind Football – strzelanie do bramki. Za zwycięstwo w każdej z dyscyplin drużyna otrzymywała 3 punkty, za drugie miejsce – 2 pkt, za trzecie – 1 pkt.
O zwycięstwie w igrzyskach decydowała suma punktów we wszystkich konkurencjach.
Choć konkurencje były trudne to wszyscy bawili się bardzo dobrze. Podczas strzelania z łuku każda drużyna wystawiała jednego reprezentanta, który przygotowywał się do rozgrywki już przez kilka dni wcześniej ćwicząc strzelanie podczas zajęć sportowych. Liczyło się samo trafienie w tarczę. W rzucie oszczepem każdą drużynę reprezentowała damsko-męska para, tradycyjnie o zwycięstwie decydowała odległość na jaką wyrzucono oszczep oraz wbicie grotu w ziemię. Bieg po kapustę polegał na wbiciu miecza w ziemię
i wykonaniu kilkunastu obrotów wokół niego z czołem przyciśniętym do jego rękojeści. Po wykonaniu obrotów trzeba było dobyć miecza
i rozrąbać główkę kapusty. Celność uderzenia i czas miały decydujące znaczenie dla punktacji. „Poród misia” był konkurencją idealną dla zwinnych i silnych osób. Polegała na konieczności uwolnienia się
z objęć dwóch innych osób. Punkty przyznawano za jak najszybsze wyswobodzenie. Najwięcej śmiechu było jednak przy „Czy mogę cię uderzyć moją torbą?” konkurencja ma skandynawskie korzenie
i polegała na okładaniu się miękką torbą na ślepo. Naprzeciwko siebie staje dwóch zawodników przeciwnych drużyn, każdy otrzymuje szmacianą torbę wypchaną wełną, po zawiązaniu im oczu sędzia okręca każdego kilka razy w kółko, aby stracili orientację, następnie zawodnicy przyklękają i próbują uderzyć się nawzajem torbami. Do zlokalizowania przeciwnika służy zadane mu pytanie: „Czy mogę cię uderzyć moją torbą?” Dzięki słyszanej odpowiedzi zawodnik wie, gdzie jest jego przeciwnik, dlatego musi się on szybko przemieszczać, aby uniknąć ciosu. Ostatnią potyczką był blind football. Zawodnik miał za zadanie kopnięciem umieścić piłkę w bramce mając przy tym zawiązane oczy. Dodatkową trudnością była utrata orientacji poprzez kilkukrotne okręcenie się wokół własnej osi. Jednak, aby zadanie było wykonalne, sędziowie naprowadzali uczestnika na bramkę za pomocą dźwięku, uderzając w jej słupki drągami.
Zasady niektórych konkurencji mogą się wydawać brutalne i grożące trwałym uszczerbkiem na zdrowiu jednak środki ostrożności były przestrzegane i nic się nikomu nie stało.
Wieczorem wszyscy uczestniczyli w uroczystym bankiecie, którego głównym punktem było ogłoszenie zwycięzców rywalizacji. Jednak zanim się to stało, drużyny starły się jeszcze w zakończeniu planszowej gry strategicznej, którą prowadzili przez cały tydzień wykupując za zdobyte w konkurencjach żetony terytoria na planszy. Celem gry było opanowanie wioski galów i koniec tej rozgrywki przyniósł spore zaskoczenia zmieniając układ sił. Murowani zwycięzcy spadli na trzecie miejsce. Wielkimi zwycięzcami została grupa Roberta Mkretchyana zgarniając wspaniałe nagrody, pozostałe drużyny Karoliny Wojdy i Grzegorza Wolszczaka również otrzymały podarunki, a wszyscy zostali odznaczeni medalami. Uczestnicy obozu nie pozostali dłużni swoim mentorom i również obdarowali ich prezentami. Potem była już tylko zabawa przy muzyce i pysznym jedzeniu.
Ostatniego dnia wszystkim należał się słuszny odpoczynek po intensywnym tygodniu, niektórzy wykorzystali ten czas na ostatnie zajęcia sportowe, a potem już tylko droga do domu. Wszyscy zabrali ze sobą wspaniałe wspomnienia oraz przyjaźnie które na pewno przetrwają jeszcze wiele lat. Do zobaczenia za rok!

Be the first to reply

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *